Open

Galeria

     Wielu czytelników książki „Bez wysiłku” zastanawia się czy opisana w powieści historia jest prawdziwa. Otóż tak, powieść jest oparta na biografii autorki. Poniżej przedstawiamy oryginalne zdjęcia Doroty (Blanki), które zachowały się z jej siedmioletniej przygody w Meksyku.

Praca w Meksyku

     Czułam, jak zbiera mi się na płacz. Otarłam wielką łzę szybkim ruchem ręki. To nie czas na użalanie się nad sobą.
Raptem do głowy wpadł mi zupełnie zwariowany pomysł.
     – A gdybym tak… została modelką? Wyprostowałam się i uśmiechnęłam do szalonej idei, która powstała w mojej głowie. str.64


     Jako jedyna ruda modelka często pracowałam dla Loreala i Welli przy ich niewiarygodnie kolorowych pokazach mody. Zawsze miałam na głowie jakiś inny odcień rudości czy czerwieni, ostatnio wpadający nawet w czekoladę.str.161



     – Zrobimy jeszcze jedno zdjęcie – powiedział fotograf. – Masz sobie wyobrazić, że trzymasz w prawej dłoni wielką, czterolistną koniczynę. Nie uśmiechaj się, bądź tajemnicza, jednocześnie emanując wewnętrznym szczęściem i spokojem.
     Nie miałam pojęcia, do czego jest zdjęcie ani za jaką kwotę pracuję. Nie zaskoczył mnie jednak brak informacji, bo byłam przecież w Meksyku. Za kilka dni okazało się, że będzie to nowa kampania Pałacu.
     – No to zrobiłam już wszystko jako modelka – pomyślałam, patrząc na olbrzymią reklamę. – Nie mam już nic więcej, co przebiłoby tę pracę.   str.159

     Stanęłam koło skrzyżowania. Z wysokiego billboardu naprzeciwko przyglądała mi się wnikliwie dziewczyna na czarno białym zdjęciu. Jedynym kolorowym elementem była nieproporcjonalnie duża, czterolistna koniczyna, którą trzymała w ręku. Pod spodem widniało krótkie hasło reklamujące nowe irlandzkie ciuchy w ekskluzywnym domu towarowym – „Irlandka przybyła do Pałacu z Żelaza”.  – str.158


     – I wiesz co? Chyba dobrze, że wysłałaś właśnie swoje zdjęcia, bo dzięki temu uświadomiłaś nam, że Shiseido zyska i modelkę i wizażystę w jednym – zaśmiała się – ale nie łudź się, tylko za jedną pensję – dodała. str.186

     – Obetnij mnie na łyso – powiedziałam tuż po przywitaniu się.
     – Zwariowałaś?
     – Nie. Koniec z modelowaniem. Postanowiłam kiedyś, że gdy podejmę decyzję o zakończeniu tej pracy, to odetnę się od niej – odcinając włosy. Jednym cięciem. Nie będę czekać na telefon, który powoli przestanie dzwonić. Odejdę jak królowa, a nie jak dinozaur – odpowiedziałam, śmiejąc się.>
     – Jesteś absolutnie pewna?
     – Tak – odpowiedziałam. – Jestem pewna…

     Moja przestrzeń wewnętrzna zmieniła się, a z nią konsekwentnie musiała zmienić się też i Blanka, jaką znałam, jaką znali i inni. Chciałam poznać swoją twarz. Bez zbędnych dodatków i włosów, w których można się było ukryć. – str.160

Mexico City

Dzielnica Coyacan

Dzielnica Coyacan

Centrum – Zocalo

Centrum – Zocalo

Centrum – Zocalo

Dzielnica Polanco

Dzielnica Santa Fe

Teotihuacan

Piramida Słońca

Widok z piramidy Księżyca

Dom opisany w powieści

     Dom, który znalazłam, w pełni mnie oczarował. Właściwie nie dom. Moje nowe miejsce zamieszkania przypominało wieżę – tak też zaczęłam je nazywać. Parter i dwa piętra były niejako jednym mieszkaniem skonstruowanym w pionie. Każde piętro stanowiło swego rodzaju pomieszczenie, dość nieduże, ale wystarczające, by stworzyć odpowiedni klimat. Na dole minikuchnia i minisalon, na piętrze pokój z miniłazienką a na górze – sypialnia. Przypominało mi to trochę mieszkanie dla księżniczki, zamkniętej w wysokiej wieży, czekającej na swojego księcia. – str.134

Parter – minikuchnia i minisalon

I piętro –  pokój z miniłazienką

I piętro –  pokój z miniłazienką

II piętro –  sypialnia

Feliz

     Patrzyłam, jak jego rude futro porusza się miarowo, falując przy każdym zwinnym ruchu. Feliz – „Szczęście” – rzeczywiście uosabiał stan totalnej szczęśliwości.[…] – Golden Retriever to bardzo wytrzymały pies. Może długo nie jeść i nie pić, ale bez miłości żyć nie może – powiedział weterynarz na pierwszej wizycie dwa lata temu, widząc małego, niesfornego, rudego szczeniaka przypominającego kulkę obrośniętą miękkim futrem.– str.133

  Feliz często bywał sam. Zostawiałam mu jednak otwarte na ogród drzwi, żeby nigdy nie czuł się samotny. Po ogrodzie, który dzieliliśmy z rodziną właścicieli posesji, często przechadzała się Tequila – mała czarna suczka oraz szary, udający niezależność, udomowiony kot. Feliz często dzielił z Tequilą swój kojec, a nierzadko zdarzało się, że zapraszał do wspólnej miski. Od kota trzymał się raczej z daleka, tak samo jak kot od niego. Szanowały wspólnie swoje terytorium, i żadne z nich nie wchodziło w drogę drugiego. – str.133

Teledysk i reklamy TV

     Przypomniała mi się moja pierwsza reklamówka telewizyjna.

     Musieli mi do niej zafarbować włosy na zupełnie czerwony kolor. Aby uzyskać ten efekt, fryzjerka farbowała je dwa razy. Kolor wyszedł oszałamiający. Totalnie diabelska czerwień. W dniu kręcenia reklamówki miałam przyjść wcześnie rano do studia. Jak zobaczyłam siebie w lustrze po zrobieniu makijażu i ściągnięciu maleńkich wałków, nie mogłam uwierzyć, że to ja. Wystylizowali mnie na coś w rodzaju księżniczki z chińskiej porcelany. W długiej, tiulowej, bombiastej sukience w kolorze beżu i z długim, przezroczystym szalem w tymże kolorze miałam latać. Byłam podczepiona w pasie do jadącego od góry sprzętu, a powietrze z wiatraka imitujące wiatr, miało powodować jeszcze większy efekt ruchu. To była krótka scena, ale czułam się jak ryba w wodzie. Rozłożyłam ręce i wyobrażając sobie, że to są moje skrzydła, czułam, że wzbijam się w powietrze wysoko i lecę w górę wolna jak motyl. Poszło szybko i sprawnie. Reżyser pogratulował mi zdolności słuchania, wczuwania się w rolę, cudownego odegrania scen i, ku mojemu zaskoczeniu, pożegnał się ze mną. Moja praca została zakończona. Cała ekipa zaklaskała radośnie. Ja czułam jednak małe niespełnienie, bo nie mogłam uwierzyć, że to już koniec bajki, w której przyszło mi grać małą księżniczkę. Dłużej trwały przygotowania, by wystylizować mnie na tę niepodobną do siebie istotę, niż całe nagranie reklamówki. – str. 161



     W jakim błędzie była Laura, szefowa agencji, myśląc na początku naszej współpracy, że moje włosy są kompletnie niekomercyjne i że prawdopodobnie będę musiała je zafarbować na jakiś ciemny kolor. Przy tych wszystkich odcieniach rudości i czerwieni, przez pierwszy rok pracy, co miesiąc brałam udział średnio w dwóch reklamówkach telewizyjnych. – str.162

Teledysk






Oglądaj od 2:00 min

line